• Wpisów:8
  • Średnio co: 248 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 09:46
  • Licznik odwiedzin:1 166 / 2238 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przypomnienie:
-Co?
-No nie mogę inaczej . Jestem już spakowana . Będę za tobą tęsknić . O 20 . mam samolot .
-Tak wcześnie już ? Dzisiaj ?
______________
Była 18.00 zaczęłam się szykować . Spakowałam jeszcze tylko szczotkę do zębów i włosów , kosmetyki i inne najpotrzebniejsze rzeczy . Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Poszłam do drzwi zostawiając za sobą walizki w korytarzu .
-Kevin co ty tutaj robisz ? - Krzyknęłam od wejścia.
-Posłuchaj wyjdź za mnie kocham cię zrozum .
-Co ?
-Powiedz że za mnie wyjdziesz . -Ukleknął i pokazał pierścionek .
-Taak. - Sama nie wierzyłam że to powiedziałam . Co ja odpierdzielam ? -myślałam.
-To wspaniale .
-Ale wiesz co ja musze teraz wyjechać . Żegnaj . -Poszłam się pożegnać z Van i wyszłam . O 21.00 siedziałam już w samolocie. Zasnęłam .Śnił mi się Bruno , kiedy mówi że mnie kocha i chcę ze mną być. Wtedy zadzwonił telefon .
-Cześć Kochanie .
-Hej . - Powiedziałam ból ściskał moje serce.
-Myślalem dużo i może weźmiemy niedługo ślub co ?
-No nie wiem , a kiedy dokładnie ? Powiadomię rodziców.
-Za miesiąc ?
-Ok . -Rozłączyło nas.Dziwiło mnie że tak mu się spieszy . Kurde nie moge wziąść z nim ślubu .

Na drugi dzień już byłam u rodziców. Gadaliśmy powiedziałam im o ślubie i wgl wtedy zadzwonił telefon.
-Kate .?
-Tak . Kto mówi ?
-Bruno ..
-Ale że Bruno .?
-Tak. Słyszałem że bierzesz ślub . -Był wyraźnie smutny .
-Tak biorę ślub .
-Moglibyśmy się spotkać ?
-Nie ma mnie teraz w domu .Jestem w Polsce u rodziców .
-Co ?
-No tak . Ale niedługo wracam .Musze kończyć .Cześć -Rozłączyłam się nie czekając na jego odpowiedź .
*Tydzień później*
Wracałam właśnie z lotniska. Nie byłam pewna czy chce wyjść za kogoś do kogo wgl nic nie czuję .
Pojechałam taksówką do domu . Van spała więc nie budziłam jej tylko poszłam spać .
-Kate.! -Usłyszałam . Było rano .
-Hej Van .
-Kiedy wróciłaś ?
-Wczoraj w nocy .
-Sorry że zapytam , ale czy ty na pewno chcesz za niego wyjść . Był u mnie Bruno ..Kate on nadal cię kocha !
-Ale .. Ja nie wiem . - Zaczęłam płakać .
-Zrób coś .
-Nie , wiesz. Postanowiłam wyjść za Kevina. Zaraz jadę na przymiarke sukni .Jedziesz?
-Tak pewnie .
Za godzinę stałam w białej sukni o jakiej marzyłam przed lustrem , jednak to nie było to .
-Cudnie wyglądasz Kate .
-Tak .To jest suknia której szukałam . -Uśmiechnęłam się przez łzy , które wcześniej mi poleciały .
-Bierzemy . -Powiedziałam stanowczo do ekspedientki .
-Dobrze niech się pani przebierze.
*3 tygodnie późńiej*
Nadszedł dzień ślubu . Bałam się . Bardzo . Była 13.00 zaczęłam sie ubierać . Rodzice już byli u mnie w domu . Jak zobaczyli mnie w sukni wzruszyli się .
 

 
Przypomnienie :
-Bruno idź do domu sie połóż .
-Nie chcę zostanę z tobą .
-Albo mam lepszy pomysł idź do biura na kanape dam ci koc.
-Dobra . -Poszedł i usnął .
Mi z Kevinem zostało tylko sprzątanie .
___________
W czasie sprzątania długo gadaliśmy .
-No skończone. - Powiedziałam z wyraźnym triumfem na twarzy .
-No właśnie . Nieźle się napracowaliśmy .
-Wgl dzięki wiesz.. że mi pomogłeś , ale już dam sobie radę .
-Dobra nie ma za co . Masz mój nr telefonu na kartce . Do zobaczenia Kate . - Pocałował mnie w policzka.Zmieszana poszłam do Bruna . Tak słodko spał . Pocałowałam go w usta .
-Kochanie jedź do domu. Jesteś zmęczony . Ja i tak za jakieś 2 godzinki wyjdę.
-Dobrze. Kocham Cię . - Pocałował mnie i wyszedł.Poszłam otworzyć sklep . Stojąc przy ladzie prawie zasypiałam , aż ocknęłam się gdy do sklepu weszła Van.
-Hej , wiesz sorry za spóźnienie.
-Nie szkodzi. To ja spadam . Dasz rade ?
-Pewnie . Na szczęscie jutro wróci Amy, i nie będziemy musiały pracować .
-No dobrze.To pa. - Wyszłam i pojechałam do domu. Odrazu rzuciłam się na łóżko i poszłam spać. Rano obudziło mnie czyjeś krzątanie po domu.Poszłam zobaczyć kto to . To była Van.
-No witam śpiącą królewne .
-Ejj.. gdybyś ty spędziła cały dzień i noc w sklepie to też byś tyle spała .
-No racja. Ale masz 30 min. żeby się uszykować.
-Co? Weź zrób mi kawe bo nie wytrzymam.-Pobiegłam do łazienki założyłam sukienke , związałam włosy , umyłam zęby i umalowałam się.Wybiegłam z łazienki usiadłam i wypiłam kawę. Wtedy zadzwonił telefon.
-Hej Kate.
-Cześć Kevin . - Bardziej zapytałam niż powiedziałam.
-Jak tam wyspana ?
-Nie bardzo chociaż spałam od wczoraj rano .
-Aha . Może się spotkamy ?
-Nie odpada dzisiaj idę do pracy .
-No to kiedy indziej się spotkamy . Pa .
-Pa .
Założyłam botki i wyszłyśmy z domu. Kiedy szłyśmy do samochodu zobaczyłam Bruna nie był sam . Tylko z dziewczyną i na dodatek ją obejmował . Zapłakana wbiegłam z powrotem do domu.
-Proszę Van idź sama do pracy . Ja nie mogę . - Powiedziałam zapłakana .
-Dobrze , kochana nie przejmuj sie .
Kiedy wyszła rzuciłam się na łóżko .Ktoś cały czas dobijał się do drzwi . Nabrałam sił i podeszłam do drzwi .
-Cześć. Możemy porozmawiać . - W drzwiach stał zdezorientowany i przybity Bruno.
-Myślę że nie mamy o czym . Po prostu to koniec . Albo potraktuj to jak przerwę ,przemyślimy to i wgl czy ma to wszystko sens .
-Ale .
-Nie Bruno nie ma żadnego 'ale' . Przerwa dobrze nam zrobi . - Zamknęłam drzwi , nawet sama niewierzyłam że to powiedziałam . Zaczęłam płakać .Jak mogłam ? Przecież go kocham .
*Miesiąc później*
Moje życie wróciło do normalności . Powiedzmy.. Bruna już w nim nie było . Od dnia w którym mnie zdradził nie widziałam go . Van mówiła że widziała go z jakąś dziewczyną .
-Van musimy pogadać .
-Tak ?
-Ja musze wyjechać .
-Ale gdzie ?
-Nie mogę już tu wytrzymać . Wszystko mi go przypomina . Wyjeżdżam do Polski do rodziców. (Jak by co Kate jest rodowitą Polką, a jej imię to Katarzyna )
-Co?
-No nie mogę inaczej . Jestem już spakowana . Będę za tobą tęsknić . O 20 . mam samolot .
-Tak wcześnie już ? Dzisiaj ?
  • awatar Neptunowa: Super dodawaj szybko następny bo umrę i nie zasnę! xD :d :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przypomnienie :
-Gotowi .? -Krzyknęłam rzucając Bru kluczyki od auta .
-Gotowi . -Krzyknęli jak żołnierze.
Za 10 min. byliśmy na miejscu . Pożegnałyśmy się z Brunem i poszłyśmy do sklepu .

__________
Mary jeszcze nie było . Napisała sms że nie będzie jej do 12.00 , bo się pakuję i wyjaśni wszystko jak przyjdzie. Wzięłyśmy się do pracy . Dla mnie to była chwila , a tak na prawdę mineło parę godzin . Nagle w drzwiach stanęła Mary z walizkami .
-Witajcie , dziewczynki .
-Dzień dobry. O co chodzi z tymi walizkami ?
-No więc muszę was zostawić .Wyjeżdzam załatwiać ważne sprawy do Francji . Przepraszam że tak nagle i przed renamentem , ale muszę . A i nie będzie dzisiaj z wami Amy, przyjdzie za 2 dni i was zmieni na dni , do mojego powrotu.A później dam wam urlop . Pasuje ?
-Pewnie .
-Ale jest jeden problem . - Powiedziała Van zwracając się bardziej do mnie niż do Mary.
-Jaki ? - Zapytałam .
-Bo ten , umówiłam sie dzisiaj z .. yy.. Tomem .
-Jakim Tomem ?
-Poznałam go ostatnio . Ale nie jesteś zła że cię zostawiam , bo wiesz trzeba tutaj spędzić noc . Nie będziesz się bała ?
-Nie no co ty. A jutro masz przyjść na 11. i mnie zmienić ja muszę się wyspać.
-No to świetnie . Jesteś kochana.
-Wiem .
-Dziewczynki muszę już lecieć . Papa . -Pożegnała się z nami Mary. Za krótką chwilę wyszła i Van ,więc zamknęłam sklep i zostałam z tym wszystkim sama. Wzięłam się na początek za liczenie pieniędzy.Zgłodniałam wyszłam na jakiegoś pączka . Poszłam do jakiejś kawiarni . Spojrzałam , a w kącie siedział Bruno z chłopakami . Nie podchodziłam , udawałam że ich nie widzę . Zamówiłam kawę i pączka . Czekając ktoś zaszedł mnie od tyłu i złapał w tali.
-Brunn.. co ty tu robisz ?
-Przyszedłem z chłopakami na koktajl .A ty ?
-Ja .. pracuję całą noc .Mam renament i na dodatek zostałam sama Mary wyjechała , Amy nie ma , a Van jest na jakimś spotkaniu . Więc sama jestem .
-Aha współczuje. A może bym z tobą posiedział . Znam się na tym mniej więcej .
-Ale jesteś na spotkaniu , nie chciałabym wiesz..
-Co ty i tak miałem już spadać . A przynajmniej ty nie będziesz sama .
-No dobra.Jeśli chcesz będzie mi bardzo miłoo. -Pocałowałam go w policzka. Wtedy do kawiarni zleciały się fanki.
-Aaaaa to Bruuunooo Maaars ! Dziewczyny to oon! - Jedna z nich zaczęła krzyczeć.
-Wiesz co ja pójdę jak się uwolnisz to przyjdź .- Podałam mu ręke że niby nic ten tego . Pochłonełam się pracą nawet zapomniałam że miał przyjść Bruno . Wtedy wszedł jakiś młody przystojny chłopak , ale to nie był Bruno tylko nie wiem kto .
-Siema , jestem Kevin . Jestem bratem Amy , kazała ci podać jakieś dane.
-A dziiękii . Jestem Kate . Miło mi . - Uśmiechnęłam sie.
-A ty tutaj tak sama siedzisz ?
-Tak, nie mam wyboru .Miał przyjść ..yy..- w porę ugryzłam się w język.
-Mogę zostać dłużej . Jeśli chcesz . Skończyłem studia związane z księgowością , ale to był błąd rodzice chcieli ,abym to zrobił więc to zrobiłem.
-Aha no jak chcesz zostań przyda mi się twoja pomoc.
-No to ok . - Usiadł obok mnie i zajął się pomaganiem mi . Za chwile do sklepu wszedł Bruno.
-Hej kochana . - Pocałował mnie.
-Cześć . To jest Kevin brat Amy , przyszedł mi pomóc . A to jest Bruno mój chłopak .
-Miło mi . - Uśmiechnął się nieszczerze Bruno.
-Mi również .
Bruno zaraz dołączył się do pracy i 'winęliśmy'
się z tym do 8.00 rano.
-Bruno idź do domu sie połóż .
-Nie chcę zostanę z tobą .
-Albo mam lepszy pomysł idź do biura na kanape dam ci koc.
-Dobra . -Poszedł i usnął .
Mi z Kevinem zostało tylko sprzątanie .
 

 
Przypomnienie :
-Przepraszam , Bruno mnie zatrzymał i się spóźniłam.
-To u niego byłaś ..Uuuu . - Powiedziała Vanessa.
-Spadaj . -Stanęłam za ladą . Dzień minął szybko . Pojechałyśmy do domu . Każda z nas odrazu poszła spać .
________________
W nocy obudził mnie SmS "Tęsknie -Bruno " . Odpisałam "Ja bardziej ." Wtedy usłyszłam pukanie do okna balkonowego.Spojrzałam przez firankę , po czym szybko otworzyłam drzwi .
-Bruno , wariacie co ty tutaj robisz ?
-O co za miłe powitanie i tak zmokłem .
-Sorry . Wchodź . Dam ci suchy ręcznik . Ale co ty tutaj robisz ?
-Zbyt tęskniłem , przepraszam , że Cię obudziłem , ale tak bardzo chcę mieć cię przy sobie zawsze budzić się przy tobie i zasypiać.Bo cię kocham . Zamieszkaj ze mną proszę .
-Ale .. Ja nie wiem .
-Jesteśmy razem , kochamy się więc co stoi na przeszkodzie ?
-Vanessa.
-Ale przecież chyba ona chcę żebyś była szczęśliwa.?
-No tak raczej że chcę , ale ona nie wie że my jesteśmy razem . No nie okłamujmy się nikt nie wie .
-Moja mama .
-No właśnie tylko twoja mama .A właściwie to kiedy zdążyłeś jej powiedzieć .?
-A tam nie ważne .
-Dobra . Ale dzisiaj daj mi się zastanowić .
-Dobra to może lepiej sobie pójdę .
-Ooo .. tego nie powiedziałam. - Usiadłam mu na kolanach i zawiesiłam ręce na jego szyi .
-Wiesz że cie kocham .? - Powiedziałam .
-Wiem , Wiem . Ja ciebie też kocham .
-Chodźmy wstać bo rano nie wstaniemy . A każde z nas ma dużo pracy. Dobranoc . -Położyłam się i pokazałam mu ręką miejsce obok mnie. Położył sie i mocno mnie przytulił .Zasnęłam . Rano obudziłam się . Zobaczyłam Van stojącą w progu z miną , którą znam , miną którą czeka na wyjaśnienia.
-Przyszedł w nocy . -Sama zrozumiałam jak to dziwnie zabrzmiało .
-W nocy jak to jak nic nie słyszałam .
-Balkonem .
-Balkonem .?! -Krzykneła.
-Cicho bo go obudzisz.
-Jak by co to ja już nie śpie . -Bruno się podniósł.
-I widzisz obudziłaś go .
-I tak nie spałem .
-Dobra nie kłóćmy się. Musimy powoli wstawać bo , się spóźnimy .A właściwie która jest godzina?
-9.00 -Powiedziała spokojnie Van.
-9.00 ?! -Krzyknęliśmy wszyscy razem .
-No więc błyskawiczny plan Van rzuć mi kosmetyki ja się ubiorę i umaluję w pokoju a ty zajmiesz łazienkę , a Bruno w tym czasie zrobi szybkie śniadanie .
-Ok .
-Zbieramy się ludzie . - Mówiłam jak by to zależało od naszego życia.W sumie to zależało bo każde z nas miało być godzinę wcześniej w pracy .Ja byłam już gotowa poszłam na śniadanie .Zjadłam , poszłam umyć zęby razem z Brunem , nie miał szczoteczki mył moją, niby to nie higieniczne ale to pomińmy .
-Gotowi .? -Krzyknęłam rzucając Bru kluczyki od auta .
-Gotowi . -Krzyknęli jak żołnierze.
Za 10 min. byliśmy na miejscu . Pożegnałyśmy się z Brunem i poszłyśmy do sklepu .
 

 
Przypomnienie :
-Kate , otwórz oczy .
Otworzyłam oczy usłyszałam i zobaczyłam coś co mnie bardzo zdziwiło i wzruszyło .
_____________
To była plaża i cudny zachód słońca, który unosił sie nad linią morza .Na plaży Stała scena na niej Bruno rzecz jasna , zaczął śpiewać na początek Marry You , a później Just The Way You Are. Ja siedziałam po turecku na piasku i płakałam chyba ze szczęścia. Gdy skończył podszedł usiadł na przeciwko mnie .
-Co jest ? -Zapytał .
-Nie wiem . To było takie urocze. Nigdy nikt dla mnie tak nie zaśpiewał . Jesteś niezwykły i nie wiem czy ja na Ciebie zasługuję.
-Zasługujesz. Ja cię chyba .. no chybaa..
-No ?
-Kocham...-Powiedział.Spojrzałam na niego miał zaszklone oczy . Patrzyłam mu prosto w oczy . Znów w nich utonęłam. Ocknęłam się . Przysunęłam się do niego i pocałowałam go usta.
-Chcesz mi coś powiedzieć ? -Zapytał.
-Kocham Cię .
-No i to chciałem usłyszeć . -Wstał złapał mnie za ręke i poszliśmy nad sam brzeg morza.On wszedł po kolana.
-CO Ty wyprawiasz? - Powiedziałam .
-Choć do mnie.
-Nie bo będe mokra.
-Skoro nie chcesz too...- Podszedł i wziął mnie ręce i wszedł z powrotem do wody , ale ze mną na rękach .
-Bruno wariacie .Jestem cała mokra .
-Wyglądasz słodko jak jesteś mokra. -Postawił mnie w wodzie.Zaczęliśmy się całować .
-No i chyba przyznasz że jestem romantyczny?
-Przyznam . -Kontynuowałam pocałunek.Znów wziął mnie na ręce ale tym razem wyniósł z wody .
-Będziesz chora .-Powiedział z czułością.
-Ale to wtedy będzie tylko i wyłącznie Twoja wina.
-No i wtedy będe się Tobą zajmował . -Dał mi swoją bluzę . Pachniała nim , tak jak by mnie przytulał. Kocham jego zapach.Poszliśmy do auta cały czas trzymając się za ręce. Otworzył mi drzwi . Sam zaraz wsiadł.Włączył radio leciało 'Marry You' ,pogłosiłam i zaczęłam śpiewać "Hey baby I think I wanna Marry You " .
-Kocham tą piosenkę .
-Ale chyba nie bardziej niż mnie ?
-No nad tym bym się zastanawiała.
-Co.?
-Żartuję wiesz przecież .-Pocałowałam go w policzka.
-Dobra wiem . Pojedziesz do mnie na noc ?
-A nie będe przeszkadzać ?
-Nie no co ty.
-Ale muszę napisać do Van , że nie wracam na noc . Więc napisałam jej : "Van , masz chate dla siebie , nie wracam na noc.Do zobaczenia jutro w pracy ". Resztę drogi spędziliśmy w ciszy . Dojechaliśmy do jego domu.Otworzył mi drzwi i pokazał gestem żebym weszła .
-Wow. Niezła chata.
-Oj tam oj tam .
-Oj tam oj tam .? Nie gadaj . Wypasiona chata.
-Może trochę . Ale wiesz nie lubię się tym chwalić . Po prostu taki nie jestem .
-Aha . Będziemy stać tak w korytarzu .
-Nie no co ty. Wchodź i rozgość się , a ja zaraz przyniosę coś do picia.
-Ok .- Usiadłam na kanapie w salonie . Szczerze mówiąc przytłaczała mnie wielkość tego domu.
-I jak się u mnie czujesz ?
-Dobrze , chociaż dziwnie , wiesz nigdy nie byłam w tak wielkim domu.
-Aha . Masz tu drinka.
-Dziękuje . To co będziemy robić ?
-Może obejrzymy jakiś film ?
-No ok , ale jaki ?
-Horror ?
-Nie lubie horrorów bo się zazwyczaj boję .
-Ale przy mnie jesteś bezpieczna .
-Wiem , no to może być horror. -Położyliśmy się na kanapie . Szczerze mówiąc sam początek mnie już przerażał ale w objęciach Brunach czułam się tak bezpiecznie. Usnęłam . Rano obudził mnie dzwonek do drzwi . Wysunęłam się z objęć Bruna i podeszłam do drzwi . Otworzyłam w drzwiach stał jakiś facet , nie znałam go wgl.
-Hej , jestem Phil , kumpel Bruna. A ty to ?
-A ja jestem Kate , Bruna..
-Ejj.. stary ja śpię a Ty mi dziewczynę podrywasz?
-Właśnie dziewczyna Bruna .-Podałam mu ręke .Spojrzałam na siebie byłam w samej koszulce.
-Może ja pójdę się lepiej ubrać .
-No właśnie lepiej , bo Phil zaczyna się ślinić .
-Ejj mam narzeczoną i dzieci .
-Przecież żartuję .
Ja poszłam do łazienki się ubrać , w tym czasie Phil wyszedł . Kiedy się ubierałam do łazienki wszedł Bruno .
-Wyłaź ubieram się . -Byłam w samych spodniach i w staniku . Podszedł objął mnie w tali i przyciągnął do siebie .
-Puść mnie bo musze się ubrać i iść do pracy .
-No dobra. -Założyłam bluzkę i wyszłam z łazienki.
-Wiesz co dzisiaj nie będziemy się widziec i jutro raczej też , będe całe dnie w studiu , wiesz piszę nową piosenkę .
-Aha.. Będę tęskniła . Ale teraz muszę spadać bo już i tak jestem spóźniona .
-A śniadanie ?
-Zjem jakąś kanapkę , Van na pewno coś zabrała.
-Ok . -Pocałował mnie namiętnie na pożegnanie.
-Kocham Cię Bruno , ale muszę już iść.
-Ja ciebie bardziej . Pa .
-Pa . -Zebrałam po drodze torbę . Zadzwoniłam po taksówke i po 5 min. stała już pod jego domem . Wsiadłam i pojechałam pod Centrum . Weszłam do sklepu.
-Cześć Mary, Hej Van.
-Witaj .
-Przepraszam , Bruno mnie zatrzymał i się spóźniłam.
-To u niego byłaś ..Uuuu . - Powiedziała Vanessa.
-Spadaj . -Stanęłam za ladą . Dzień minął szybko . Pojechałyśmy do domu . Każda z nas odrazu poszła spać .
________________________________________________
Widze że nie przypadły wam do gustu moje opowiadania , z czego mi jest trochę przykro .
  • awatar lunatic: oj tam oj tam :)
  • awatar Marsównaa (;: Wiesz co ci powiem ? Mam głeboko w dupie Twoją opinie .! ;/
  • awatar Gość: hahah, ile ty masz lat? 10? porażka -.-'
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przypomnienie :
-Ahaa. to dzięki za podwózke. -Wyszłam w domu kapłam się że mam na sobie jego kurtkę. Wysłałam mu sms "Zapomniałam oddać Ci twoją Kurtkę."Za chwilę dostałam odpowiedzieć "Oddasz mi jutro".
W domu zostałam przesłuchana przez Van, po czym poszłam pod prysznic i do łóżka...
______________
Rano obudził mnie jakieś śmiechy dochodzące z kuchni . Przez rolety wpadały promienie słońca. Wydawała się być ciepło . Więc założyłam beżową sukienkę i jeansową kurtkę 3/4 , do tego moje ulubione botki.Włosy spiełam w koka . Zeszłam na dół, stanęłam w progu .
-David co ty tutaj robisz.?
-No co za miłe powitanie siostrzyczko . - POdbiegłam i się do niego przytuliłam .
-No więc może mi powiesz co tutaj robisz.?
-Co już własnej siostry nie można odwiedzić.
-A tego to nie powiedziałam.Tęskniłam . A co u rodziców.?
-No dobrze, a bym zapomniał mama dała ci jakieś konfitury .
-Znowuu ..
-Nie znowu po prostu się o Ciebie troszczy . -Wtedy zadzwonił do mnie telefon .
-Sorry musze odebrać.
-Ok .
To byl Bruno .
-Słucham .?
-Hej tu Bruno.
-Siema.
-To jak spotykamy się dzisiaj .?
-No dobra , ale kiedy . -Wtedy usłyszałam nasz dzwonek do drzwi podeszłam i otworzyłam . Zobaczyłam Bruna , który powiedział :
-Teraz.Jeśli nie masz nic przeciwko .
-Pewnie że nie .Wchodź.
-A wiesz że zajebiście wyglądasz.?
-Dziękuje.
Weszliśmy do kuchni .
-No więc to jest David -Brat a to Vanessa -Moja przyjaciółka . A to jest..-Van nie dała mi skończyc.
-Aaaa to Bruno Mars - Zaczęła się drzeć.
-Van spokojnie.! - Krzyknęłam .
-Haha .. spoko przyzwyczaiłem się do moich fanek.
-Wiesz co może lepiej chodźmy gdzieś indziej . Jest ładna pogoda .
-Spacer . -Powiedzieliśmy jednogłośnie i zaczęliśmy się śmiać.
-No to chodźmy. -Znowu jednogłośnie .
-Skończmy z tym. -Znowu.Postanowiliśmy wyjść bez słowa , pożegnaliśmy się tylko z Davidem i Van.
Poszliśmy do parku . Usiedliśmy na ławce, gadaliśmy i gadaliśmy chyba tak z 5 godzin, ale ani Bruno ani ja tego nie odczuliśmy. Aż stało się to czego się bałam.Bruno zaczął się zbliżać do mnie .Nie wiedziałam co robić. Serce mówiło "Tak zrób to " , a rozum "Nie łam swojej zasady nie całuj " . Nie miałam pojęcia . Odsunęłam się .
-Przepraszam nie mogę. - Wstałam i pobiegłam przed siebie . Zaczęłam płakać ."Jestem głupia co ja zrobiłam" -Myślałam . Zaczęło padać znowu . Usiadłam na ławce i zaczęłam płakać."Jak mogłam chyba go zraniłam." -Pomyślałam.
-Kate . Przepraszam jest za wcześnie nie powinienem był..-Przerwałam mu .
-Nie to moja wina . Może dałam ci nadzieje .Przepraszam. -Poszłam cała mokra od deszczy do domu.Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać.Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam . Obudził mnie rano budzik. Wstałam , Ubrałam się ,uczesałam , umyłam zęby i pojechałam z Van do pracy .
-Cześć Mary..
-Witajcie.
-Co tam słychać ?
-Nic ciekawego .
Stanęłam za ladą . Zaczęłam uzupełniać papiery , o co prosiła mnie Mary. Wtedy usłyszałam w radiu słowa: "Chciałbym przeprosić osobę która najprawdopodobniej jest na mnie zła .Kate przepraszam za pośpiech " -Nie miałam wątpliwości , mimo iż się nie przedstawił wiedziałam do tego radia dzwonił Bruno.Zadedykował mi JTWYA . Znów zajęłam się papierami, kiedy usłyszałam .
-Witaj Kate . -Podniosłam wzrok i zobaczyłam Bruna . Miał jedną róże którą mi za chwilę wręczył.
-Dziękuje. Za róże i wiesz za to w radiu.
-Nie ma za co. To jak zaczniemy od nowa.?
-Tak .- Uśmiechnęłam się .
-Więc jestem Bruno .
-Kate. - Zaczęłam się śmiać .
-Jesteś urocza , Kate .
-A ty słodki Bruno .-Wtedy nasze spojrzenia spotkały się . Trwało to dłuższą chwile . Nigdy się tak nie czułam . Aż wreszcie z transu wyrwał nas jakiś zdenerwowany klient.
-Mogła by mnie pani w końcu obsłużyć .?
-Tak , przepraszam . - Obsłużyłam go i wróciłam do rozmowy z Brunem.
-Mogłabyś się wyrwać , bo wiesz skoro mamy zacząć od nowa , no to moglibyśmy gdzieś pójść .
-No dobra , spróbuje się wyrwać .
*W biurze u Mary*
Zapukałam.
-Mary , nie przeszkadzam .?
-A skąd że znowu ..
-Mogłabym wyjść wcześniej .?
-A co kawaler czeka .?
-Ciociuu .
-No pewnie wyjdź i baw się dobrze.
-Dziękuje jesteś cudowna . Jutro to nadrobię .
-Nie musisz .
-Dzięki Pa.
-Paaa.
*Na sklepie*
Zniecierpliwiony Bruno stał i stukał palcami o lade.
-Jestem wolna . -Uśmiechnęłam się .
-Ok to chodźmy .
-Van wychodze z Brunem , Mary wie , a Ty musisz zająć się sklepem .Sorry że Cię tak zostawiam .
-Baw się dobrze i nie przepraszaj . -Uśmiechnęła się.
-Dzięki .-Po drodze sprzątnęłam moją torbę i wyszliśmy ze sklepu.
-To gdzie mnie zabierasz?
-Niespodzianka . -Wsiedliśmy do jego auta i gdzieś pojechaliśmy.
-Zamknij oczy i nie podglądaj .
-Dobra już .-Zatrzymaliśmy się .
-Jeszcze nie otwieraj .- Wysiadł z auta strasznie kusiło mnie żeby otworzyć ale nie chciałam , zrobić mu przykrości . Otworzył mi drzwi jak prawdziwy dzentelman . Podał ręke i wysiadłam powoli z samochodu .Nie obyło się bez nabicia sobie guza.
-Auuć .
-O ty bidulko. - Mówił sarkastycznie. - Jeszcze nie otwieraj oczu .
-No łatwo ci powiedzieć poobijałam se głowe a ty mi wyskakujesz żebym jeszcze nie otwierała oczu.Gratuluje ci wiesz.
-Już się nie wściekaj .
Gdzieś mnie zaprowadził .
-Kate , otwórz oczy .
Otworzyłam oczy usłyszałam i zobaczyłam coś co mnie bardzo zdziwiło i wzruszyło .
 

 
-Katy wstawaj . - Otworzyłam oczy . Zobaczyłam kogo .? Vanessę , moją przyjaciółke.
-Dobra już wstaję. I żeby nie było zaklepuję łazienkę.
-Ejjj.. ja chciałam .
-Za późno . - przepchnęłam się obok niej i pobiegłam do łazienki . Uczesałam moje włosy , które sięgają mi dalej niż do ramion . Założyłam rurki i czerwony T-Shirt. Umalowałam się i umyłam zęby . Wyszłam , za mną wpadła Van. zrobiłam nam kawę i usiadłam . Spojrzałam na zegarek była 7.45 .
-Cholera.! -Krzyknęłam.
-Co .? -Wybiegła gotowa już Vanessa.
-Mamy 15 min. żeby dojechać do pracy.-Założyłam botki i poszłam do auta. Zaczęłam trąbić . Van szybko wsiadła i pojechałyśmy. Chciałam zauważyć że pracujemy w sklepie z ubraniami w centrum . Za 15 min. byłyśmy w sklepie.
-Mary , przepraszmy za spóźnienie , zaspałyśmy.
-Nie ma za co dziewczyny. -PoWiedziała z uśmiechem . Tak wgl Mary była moją ciotką . Płaciła też nie najgorzej , bo 2000 na osobę . Stałam znudzona przy ladzie , a Van doradzała jakimś kobietom . Nagle do sklepu weszło z 5 facetów. Jeden w kapeluszu i w okularach . Reszta nie wyglądała że tak powiem 'wyjątkowo' . Van kiwnęła żebym to ja ich obsłużyła .
-Dzień dobry , w czym mogę służyć .? - Powiedziałam ze sztucznym uśmiechem .
-Szukam kapelusza .Macie tutaj jakieś .?-Zapytał jegomość w kapeluszu.
-Proszę zaczekać zaraz sprawdzę .-Zawlokłam się do lady i popatrzyłam w kompie .
-No i jak .? - Podszedł do lady gość w kapeluszu .
-Zaraz znajdę . - Obróciłam się po sklepie . Nie było . Poszłam na zaplecze. Znalazłam pudełko z kapeluszami .
-Więc tak mamy kapelusze. Ale to dopiero na przyszły tydzień .
-A czy ładna pani nie mogła by coś wymyślić .?-"Ładna pani " pomyślałam i gdzieś w duchu się zaśmiałam , a do niego się uśmiechnęłam .
-No więc jak będzie.
-Dla pana w kapeluszu zrobię wyjątek ale moja szefowa nie może się dowiedzieć.
-Będę milczał jak grób . - Zaśmiał się .
-Dobrze więc proszę . To będzie 26.60 .
-Proszę -POkazał swoje białe zęby.
-Do zobaczenia . -Powiedział na koniec.
-Do zobacze... - Urwałam w połowie.Była 18.00 koniec naszej zmiany.
-Do widzenia Mary -Pożegnałyśmy się i wyszłyśmy.
-Kate ... choć wejdźmy do kawiarni .
-No ok chodźmy.- Poszłyśmy do kawiarni . Usiadłyśmy i zobaczyłam tego gościa , który kupował kapelusz. Zajęłam się piciem kawy.Mineła godzina, a ja siedziałam w tej kawiarni razem z Van , czując na sobie spojrzenie jegomościa w kapeluszu . Postanowiłyśmy już wracać do domu . Siedziałam w samochodzie kiedy zaczęłam szukać portfela .
-Cholera gdzie mój portfel . Van widziałaś go .?
-Nie..
-Kurrde zostawiłam go w kawiarni . Muszę po niego wrócić . Wiesz co jedź do domu , jesteś zmęcznona , a ja wróce taksówką .
-Na pewno .?
-Tak. - Wybiegłam z samochodu . Rozpadało się . Wydawało się jakby z każdą chwilą padało coraz bardziej. Wbiegłam do kawiarni . Portfela nie było , tych chłopaków też , nikogo praktycznie nie było prócz jednej zakochanej pary i staruszki.
-Cholera, gdzie on jest. ? -Powiedziałam sama do siebie . Zaczęłam płakać powoli udając się do wyjścia . Wtedy ktoś złapał mnie za ręke. Odwróciłam się to był ten chłopak w kapeluszu .
-Przepraszam , szukasz czegoś . ?
-Nie.. albo właściwie tak .
-Może tego .?- Wtedy wyciągnął z kieszeni mój portfel .
-Ejj.. skąd go massz.?
-Zostawiłaś go , więc go zabrałem . Dobrze że cie spotkałem , bo musiał bym cię szukać po mieście.
-Ale jak .?Dziękuje. -Podałam mu ręke.
-To nie wystarczy , musisz umówić się ze mną na kawę lub spacer albocoś w tym stylu .
-Spacer dzisiaj nie wypali , pada deszcz. Ale jutro chętnie. -Sama nie wierzyłam że się zgodziłam.
-No to świetnie. Masz mój numer telefonu. -Wręczył mi karteczkę . Do zobaczenia.
-Cześć. -Zniknął gdzieś wśród tłumu. Ja zadzwoniłam po taksówkę i czekałam przed wejściem . Byłam cała mokra. Ktoś od tyłu okrył mnie swoją kurtką . Odwróciłam się i znowu zobaczyłam tego samego chłopaka.
-Co ty właściwie...?-Nie dokończyłam.
-Właściwie to dbam żebyś nie zmokła, bo jak zachorujesz to nie spotkasz się ze mną jutro .
-Nie musisz.
-Muszę choć cię odwiozę.Ale najpierw musze poznać Twoje imię.
-Jestem Kate. A ty.?
-Bruno..
-Ładne imię .- A ja głupia nie skojarzyłam że to ten Bruno .Dopiero siedząc w samochodzie po tym jak mu się przyjrzałam kapłam się że to Bruno Mars.
Przez drogę pytał mnie o wiele rzeczy ile mam lat, zainteresowania, skąd jestem i wgl.
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam .?
-Bo zanim znalazłem cie w centrum , spojrzałem na twój dowód , żeby w razie czego pojechać do Ciebie z dowodem.
-Ahaa. to dzięki za podwózke. -Wyszłam w domu kapłam się że mam na sobie jego kurtkę. Wysłałam mu sms "Zapomniałam oddać Ci twoją Kurtkę."Za chwilę dostałam odpowiedzieć "Oddasz mi jutro".
W domu zostałam przesłuchana przez Van, po czym poszłam pod prysznic i do łóżka...
__________
Nie wiem czy wam się podoba liczę na dobre opinie w komentarzach .;]
 

 
Witajcie.!Mam na imię Patrycja. I to mój pierwszy dzień na tym blogu. Będę na nim zamieszczała różne opowiadania , z Brunem w roli głównej , które nie koniecznie mogą wam przypaść do gustu .